Close

Chleb z kaszy gryczanej, najprostszy na świecie

Na kilku blogach można znaleźć przepis na chleb gryczany, robiony z kaszy. Ja też go nie wymyśliłam. Dostałam przepis kilka lat temu od pani dietetyk z Cambridge Diagnostics, gdzie robiłam sobie testy na nietolerancje pokarmowe IgG zależne, czyli inaczej nadwrażliwość. Wyszła między innymi pszenica i stąd wzięło się poszukiwanie przepisów na pieczywo bez dodatku mąki pszennej.

Wszystkim sceptykom mówię: spróbujcie. Nie trzeba umieć piec chleba. Trzeba tylko umieć czekać. To chleb dla wyjątkowo cierpliwych. Zrobienie go zajmuje 3 dni. Na różnych blogach znajdziecie różne dokładne wyliczenia ile godzin która faza, itd. Przyjmijmy, że minimum 8h. Ale ja najbardziej cenię sobie prostotę i dlatego proponuję następujący schemat postępowania, bez konieczności pilnowania czasu z zegarkiem w ręku.

Potrzebuję:

  • 500 g kaszy gryczanej niepalonej (jasnej)
  • 1 łyżeczkę soli

oraz opcjonalnie do posypania na wierzchu:

  • pestki słonecznika, czarnuszka, siemię lniane, sezam, kminek, gruba sól morska (co kto lubi)

Pierwszego dnia wieczorem zalewam kaszę wodą, tak, by poziom wody był ok 1 cm nad poziomem kaszy, dodaję łyżeczkę soli, mieszam i zostawiam na noc. Latem warto przykryć ściereczką, żeby nie wyławiać następnego dnia muszek owocówek.

Drugiego dnia rano mieszam, dolewam wody tak, by znów była na ok 1 cm nad poziomem kaszy i odstawić na cały dzień. Kasza robi się kleista i zaczyna pachnieć.

Wieczorem powinien już zrobić się zakwas, co wyraźnie wyczujemy nosem. Zapach powinien być ładny, lekko kwaśny. Widać też, że kasza zaczyna kiełkować. To znaczy, że wszystko jest w najlepszym porządku.  Blenderem miksuję całość na gładką masę. Nie odlewam nadmiaru wody, dzięki temu chleb nie jest tak zwarty i nie tracę żadnych cennych składników odżywczych. Przelewam ciasto do foremki do pieczenia chleba. Blachy metalowe wykładam papierem do pieczenia. Formy silikonowe nie wymagają tego zabiegu. Ciasto powinno sięgać do połowy blachy, ponieważ może nawet podwoić swoją objętość. Wstawiam blachę do zimnego piekarnika i zostawiam na noc.

Trzeciego dnia rano piekę chleb. Najpierw patrzę, czy dobrze wyrosło. Dekoruję posypką, na jaką w danej chwili mam ochotę i już! Ustawiam temperaturę 200 stopni i czekam 50 minut, aż się upiecze. Po domu rozchodzi się cudowny zapach, który wspaniale budzi domowników. Skórka może, a nawet powinna pękać. Jest chrupiąca i pyszna.

Zasadniczo powinno się poczekać, aż chleb wystygnie, ale nam rzadko się to udaje. Wszystkim najlepiej smakuje chleb jeszcze ciepły, prosto z pieca. Smacznego!

 

Treści zamieszczane na stronie internetowej www.koliberdietetyka.pl mają na celu edukację i dostarczanie informacji. Nie można traktować ich jako odpowiednika profesjonalnej porady lekarskiej, diagnostyki czy leczenia. Każdy problem zdrowotny należy konsultować z lekarzem. Koliberdietetyka.pl stara się przekazywać rzetelną i wartościową wiedzę, jednakże nie bierze odpowiedzialności za sposób wykorzystywania informacji zawartych na stronie.