Close

Mam Hashimoto i co dalej?

Wychodzisz z gabinetu endokrynologa z diagnozą: przewlekłe zapalenie tarczycy typu Hashimoto i receptą na Eutyrox. Na dobra, myślisz, nie będzie tak źle. Skoro są na to jakieś leki, to po prostu muszę je łykać i będzie OK.

Nie, nie będzie. Ale na razie o tym nie wiesz.

Chorobę Hashimoto uważa się za najczęściej występującą chorobę autoimmunologiczną na świecie. Źródło podaje, że dotyka ona 13,4-38% ludzi[1]. To jest duży rozstrzał procentowy i takie dane niewiele komukolwiek mówią. Faktem jest, że w moim otoczeniu pojawia się coraz więcej osób z taką diagnozą, coraz więcej pacjentek szuka u mnie porady i również to, że pojawia się coraz więcej publikacji na ten temat. Dlaczego pacjentek a nie pacjentów? Ponieważ choroba ta znacznie częściej dotyka kobiety.

Kiedy Hashimoto może zajrzeć ci w oczy?

Choroba może zacząć się rozwijać we wszystkich kluczowych momentach dla układu hormonalnego, czyli w okresie dojrzewania, w czasie lub po ciąży, w czasie menopauzy. To są te wrażliwe okresy, kiedy nasz organizm jest szczególnie wrażliwy i warto obserwować, czy nie występują objawy wskazujące na problemy z funkcjonowaniem tarczycy.

Hashimoto, to choroba autoimmunologiczna. To znaczy, że twój układ odpornościowy atakuje własny organizm. Czyli zamiast walczyć z bakteriami, wirusami, grzybami i pasożytami, zwalcza coś, co jest ci bardzo potrzebne. Za cel ataku obiera sobie tarczycę i wytwarza atakujące ją przeciwciała.

Tarczyca to gruczoł wydzielania wewnętrznego, inaczej dokrewny, czyli produkujący hormony i uwalniający je do krwi po to, by regulowały różne procesy zachodzące w organizmie. Kłopot polega na tym, że tarczyca jest niezwykle ważnym elementem układu hormonalnego, który oddziałuje niemalże na wszystkie funkcje organizmu. Odpowiada za funkcjonowanie psychiczne: nastrój i poziom energii, stan zdrowia skóry i włosów, funkcje serca, regulację poziomu cukru we krwi i tempo metabolizmu, cykl menstruacyjny i płodność, termoregulację, sprawność mięśni i jakość snu. Objawy nieprawidłowej pracy tarczycy są tak liczne i różnorodne, że często lata zajmuje pacjentowi i lekarzom różnych specjalności by połączyć je w całość o wspólnym mianowniku.

Trudność w zinterpretowaniu objawów wynika ze specyfiki choroby, która może objawiać się zarówno w sposób wskazujący na niedoczynność, jak i nadczynność tarczycy. Objawy te mogą występować naprzemiennie lub równocześnie.  W początkowej fazie chory może doświadczać objawów nadczynności takich jak nerwowość, kołatanie serca czy niepokój, po czym następują objawy niedoczynności czyli spowolnienie metabolizmu, apatia i nastrój depresyjny.

Dlaczego tak się dzieje?

Przeciwciała, które układ odpornościowy wytworzył przeciwko tarczycy niszczą ja i prowadzą do stanu zapalnego. Ze zniszczonych komórek tarczycy do krwi uwalniane są duże ilości hormonów, co sprawia, że ich poziom we krwi jest zbyt wysoki. Może nawet osiągnąć poziom toksyczny, czyli stan tyreotoksykozy. Jednak z czasem komórek tarczycy jest coraz mniej, jej objętość się zmniejsza, a uszkodzony gruczoł nie jest w stanie wyprodukować odpowiedniej ilości hormonów. Pojawiają się objawy niedoczynności.

Problem z diagnozowaniem choroby Hashimoto w Polsce wiąże się jeszcze z tym, że NFZ nie finansuje badań, które mogą wykryć chorobę we wczesnym stadium rozwoju. Standardowo w ramach ubezpieczenia przysługuje badanie poziomu TSH jeden raz w roku. TSH czyli hormon tyreotropowy, wytwarzany przez przysadkę mózgową ma za zadanie pobudzić tarczycę do pracy. W przypadku niedoczynności tarczycy poziom TSH powinien być podwyższony. Jednak nasz organizm ma cudowne właściwości kompensacyjne , które powodują, że w początkowym stadium choroby testy laboratoryjne mogą być w normie. Określenie poziomu TSH nie zawsze potwierdzi zaburzenia funkcji tarczycy. Zdarzyć się może, że podwyższenie TSH wystąpi dopiero w zaawansowanej postaci choroby.

Ponadto od lat już mówi się o tym, że zakresy referencyjne poziomu TSH, z których korzystają lekarze są nieprawidłowe. Lekarze uznają, że TSH jest w normie w zakresie 0,3-4,2 mU/l. Jednakże według niektórych źródeł[2] górna granica tego zakresu powinna wynosić 2,5mU/l. W przypadku pacjentów z chorobą Hashimoto zalecane jest uzyskanie terapią hormonalną poziomu TSH 0,3-1mU/l. Wyjaśnienie tego zagadnienia znalazłam dopiero u Izabelli Wentz. Wyjaśnia ona, że dawno temu, naukowcy, którzy określili zakres normalnego poziomu TSH u osób zdrowych, uwzględnili w obliczeniach osoby starsze i inne, u których tarczyca nie funkcjonowała prawidłowo, co doprowadziło do ustalenia zbyt szerokiego zakresu normy[3].

Właściwy obraz sytuacji da nam tylko pełny panel tarczycowy, który niestety w polskich realiach trzeba zrobić odpłatnie na własną rękę.

Jakie badania należy wykonać by zdiagnozować chorobę Hashimoto?

W chorobie Hashimoto wskazany jest szereg badań sprawdzających funkcję tarczycy:

  • badanie palpacyjne (dotykowe) oraz USG tarczycy,

oraz badanie krwi na określenie poziomów:

  • TSH,
  • fT3 i fT4,
  • przeciwciała anty-TPO (przeciwciała przeciw peroksydazie tarczycowej) oraz anty-TG (przeciwciała przeciw tyreoglobulinie)

Ponieważ choroba Hashimoto często współwystępuje z zaburzeniami gospodarki węglowodanowej, insulinoopornością, spowolnieniem metabolizmu oraz z innymi chorobami autoimmunologicznymi, przede wszystkim z cukrzycą typu 1, reumatoidalnym zapaleniem stawów, celiakią i bielactwem nabytym, warto wykonać dodatkowe badania:

  • lipidogram (oznaczenie lipidów krwi),
  • poziom cukru,
  • morfologię,
  • poziom witaminy B12 i D,
  • badanie hormonów nadnerczy w ślinie,
  • test laktuloza-mannitol na zwiększoną przepuszczalność jelita,
  • szczegółowe badanie stolca,
  • ocenę diety i badanie w kierunku nietolerancji pokarmowych typu IgA oraz IgG,

Testy laboratoryjne powinny być powtarzane co cztery do ośmiu tygodni po zastosowaniu leczenia i po każdej zmianie dawki. Po unormowaniu objawów badania należy powtarzać co sześć do ośmiu tygodni, albo częściej przy występujących objawach.

Niestety zewsząd dochodzą mnie głosy, że lekarze pierwszego kontaktu odmawiają kierowania na badania, które w ich ocenia są zbędne, co sprawia, że zrezygnowany pacjent poprzestaje na kontrolowaniu poziomu TSH. Ten zaś, pod wpływem przyjmowanych dawek hormonów stabilizuje się i zazwyczaj osiąga satysfakcjonujący poziom.

Jednak objawy nie mijają. Pacjent nadal czuje się wyczerpany, ma obniżony nastrój, tyje i wypadają mu włosy. „Ale to nic”, słyszy, „to normalne w tej chorobie”. Albo jest lekceważony i sugeruje mu się hipochondrię. Albo wysyła się go do psychiatry.

O zmianie stylu życia i sposobu odżywiania też nie usłyszy od swojego lekarza. Endokrynolog ze swoją wąską specjalizacją niestety nie posiada wiedzy z zakresu dietetyki. Rzadko ma też odwagę cywilna, by powiedzieć pacjentowi, że zwyczajnie nie wie, jak jeszcze mógłby mu pomóc. Im więcej ma tytułów przed nazwiskiem i wyższy jest poziom wynagrodzenia za konsultację, tym trudniej przyznać, że są obszary na których się nie zna. Uczciwy specjalista powinien przynajmniej dać skierowania na wszystkie wymienione wyżej badania i zalecić konsultację dietetyka i lekarzy innych specjalności, chociażby diabetologa, kardiologa i neurologa i psychiatry, żeby wykluczyć inne podłoże dolegliwości pacjenta. O tym jednak, by NFZ to finansował, możemy na razie tylko pomarzyć.

Co więc robić, kiedy wychodzisz z gabinetu z ta diagnozą i receptą na hormony?

Przede wszystkim uświadomić sobie, że to jest poważna sprawa. Choroba autoimmunologiczna to choroba całego organizmu. Układ odpornościowy  dziś atakuje tarczycę, a jutro może zabrać się za kolejne organy. Przejąć odpowiedzialność za swoje zdrowie i zacząć poszukiwać wiedzy na własną rękę. Czytać nowe publikacje i korzystać z porad specjalistów nie tylko medycyny konwencjonalnej, ale także lekarzy pracujących w duchu medycyny funkcjonalnej, traktującej organizm holistycznie i czerpiącej z tradycji różnych szkół, w tym uznawanych za tzw. metody alternatywne. Zainteresować się możliwymi czynnikami, które leżą u podłoża rozwoju chorób autoimmunologicznych i z determinacją detektywa poszukiwać u siebie przyczyny choroby. Zacząć leczyć przyczynę, a nie objawy. Zmienić sposób odżywiania i wdrożyć dietoterapię. Przyjrzeć się sposobowi swojego funkcjonowania we wszystkich obszarach życia od aktywności zawodowej, poprzez relacje z ludźmi po relaks i wypoczynek. Zadbać o jakość snu. Zbadać poziom odżywienia organizmu i wdrożyć suplementację.

W kolejnych artykułach na temat Hashimoto będziemy dotykać wszystkich tych wątków. Postaram się przybliżyć zarówno czynniki wpływające na to, że choroba pojawia się i rozwija, jak i sposoby radzenia sobie z nią i powracania do zdrowia. Ponieważ Hashimoto to nie wyrok! Pomimo tego, że w gabinecie lekarskim możesz usłyszeć, że to jest choroba nieuleczalna i musisz do końca życia brać leki, coraz więcej źródeł wskazuje na to, że to nieprawda. Na przykładzie celiakii udowodniono[4], że proces autoimmunologiczny jest odwracalny, a choroba może nie tylko się zatrzymać, czyli przejść w stan remisji, lecz możliwa jest także regeneracja uszkodzonego narządu.

[1] Wentz, I. (2017): Hashimoto. Jak w 90 dni pozbyć się objawów i odzyskać zdrowie, Kraków: Otwarte.

[2] Brakebusch, L., Heufelder, A.(2015): Jak żyć z Hashimoto? Poradnik dla pacjenta, Warszawa: Pro Medica Media.

[3] Wentz, I. (2017): Hashimoto. Jak w 90 dni pozbyć się objawów i odzyskać zdrowie, Kraków: Otwarte.

[4] Wentz, I. (2017): Hashimoto. Jak w 90 dni pozbyć się objawów i odzyskać zdrowie, Kraków: Otwarte.

Treści zamieszczane na stronie internetowej www.koliberdietetyka.pl mają na celu edukację i dostarczanie informacji. Nie można traktować ich jako odpowiednika profesjonalnej porady lekarskiej, diagnostyki czy leczenia. Każdy problem zdrowotny należy konsultować z lekarzem. Koliberdietetyka.pl stara się przekazywać rzetelną i wartościową wiedzę, jednakże nie bierze odpowiedzialności za sposób wykorzystywania informacji zawartych na stronie.