Close

Aromatyczny gulasz z cielęciny

Dziś coś pysznego dla wszystkich mięsożerców z wyboru i z konieczności.

Jeśli tylko macie taką możliwość, zadbajcie proszę, by mięso, które jecie, pochodziło z dobrego źródła, czyli nie z hodowli przemysłowej. Najlepiej od gospodarza, który nie podaje swoim zwierzętom antybiotyków, hormonów i najtańszej, modyfikowanej genetycznie paszy oraz dba o to, by mogły paść się swobodnie, zamiast spędzać życie w ciasnym boksie przepełnionej hali.

Potrzebne nam będą:

600-700 g cielęciny,

2-3 cebule,

2-3 ząbki czosnku + 1 łyżka oliwy z oliwek lub oleju nadającego się do smażenia, np. rzepakowego,

2 kostki bulionu (ja używam EKO, bezglutenowego, bez laktozy),

1 marchewka,

1 papryka (u mnie biała, ale może być też czerwona lub żółta),

1 puszka krojonych pomidorów,

2-3 suszone pomidory,

½ łyżeczki wędzonej papryki,

½ łyżeczki cynamonu,

1 łyżeczka kurkumy,

½ łyżeczki pieprzu (najlepiej świeżo mielonego),

1 suszony podgrzybek,

Kilka kulek ziela angielskiego,

2 Liście laurowe.

Potrzebne będą dwie duże patelnie. Ja używam woka do mięsa i dodatkowej patelni do warzyw.

Zanim rozpoczniemy gotowanie gulaszu, warto przygotować czosnek, który powinien kilka minut poleżeć w oliwie i uwolnić dobroczynną allicynę. 2-3 ząbki obieramy z łuski, wyciskamy przez praskę i zalewamy w miseczce łyżką oliwy lub oleju. Odstawiamy na bok.

Myjemy i kroimy mięso na grubą kostkę. Podsmażamy je w woku (albo na patelni) bez dodatku tłuszczu. Mięso smażymy tak długo, aż cała woda odparuje, a kawałeczki staną się ładnie brązowe.

 

Zalewamy mięso litrem wody, dodajemy przyprawy: liście laurowe i małą garstkę kulek ziela angielskiego (5-10 sztuk).

 

Czas na pierwszy tajny składnik, który doda naszemu gulaszowi cudownego aromatu. Suszone pomidory. Nie takie ze słoika, w oliwie, tylko suche, mocno aromatyczne. Kroimy je na drobne paseczki.

 

Drugi sekretny składnik to suszone leśne grzyby, które doskonale odnajdują się w potrawach mięsnych. Wystarczy jeden podgrzybek. Teraz mięso niech się dusi i nabiera aromatu.

 

W międzyczasie przygotowujemy bulion z 1 litra wody i dwóch kostek. Ja używam EKO bulionu, bezglutenowego, bez laktozy, który jest dostępny np. w Rossmanie. Pamiętajmy, że każdy bulion ma w składzie sól, więc nasza potrawa w zasadzie nie wymaga już dosalania.

Dolewamy bulion do woka z mięsem i sypkie przyprawy: kurkumę, pieprz, wędzoną paprykę i cynamon. Ten ostatni jest chyba najmniej oczywisty w przypadku gulaszu, dlatego nazywam go trzecim tajnym składnikiem. Dzięki tej delikatnej, cynamonowej nucie nasz gulasz będzie wyjątkowy.

Zostawiamy w spokoju gulasz; niech się gotuje. Tymczasem zabieramy się za warzywa. Cebulę trzeba obrać i pokroić w kostkę, marchewkę umyć, obrać i pokroić np. na plasterki, jeśli marchewka nie jest zbyt gruba. Będą ładnie wyglądały. Paprykę kroimy na krótkie paseczki. Dodajemy czosnek z oliwą i całość podsmażamy na osobnej patelni.

Gdy warzywa zmiękną, dodajemy puszkę pomidorów i dusimy razem przez chwilę. Następnie łączymy zawartość obu patelni, dodając warzywa do mięsa.

Teraz wystarczy dolać wody tak, bo wok był prawie pełen i zostawić gulasz pod przykryciem na małym ogniu, na około godzinę. Warto raz po raz zamieszać. Gulasz jest gotowy, gdy mięso tnie się mięciutkie, a całość zgęstnieje. U mnie na stole zrobił furorę, czego i Wam życzę.

Smacznego!

Treści zamieszczane na stronie internetowej www.koliberdietetyka.pl mają na celu edukację i dostarczanie informacji. Nie można traktować ich jako odpowiednika profesjonalnej porady lekarskiej, diagnostyki czy leczenia. Każdy problem zdrowotny należy konsultować z lekarzem. Koliberdietetyka.pl stara się przekazywać rzetelną i wartościową wiedzę, jednakże nie bierze odpowiedzialności za sposób wykorzystywania informacji zawartych na stronie.